Let’s go to the pub – angielskie słownictwo w barze

Angielskie słówka i frazy w barze

Wybierzmy się dzisiaj do angielskiego pubu! Spędzanie czasu w pubach to rzecz bardzo tradycyjna dla Brytyjczyków. Gdybyście kiedyś wybrali się do takiego miejsca, dobrze będzie znać kilka słów i zwrotów! Zachęcamy do nauki!


Czy potraficie znaleźć doskonalsze miejsce do praktykowania języka angielskiego niż angielski pub? Towarzystwo innych ludzi, okazja do poznania nowych przyjaciół oraz jowialna, luźna atmosfera stwarzają znakomite środowisko do ćwiczenia języka angielskiego. Dobrze jednak, jeżeli przed wyjściem do baru dobrze się przygotujemy i poznamy słownictwo oraz zwroty, które z pewnością pomogą nam jak najlepiej wykorzystać ten czas zarówno do prowadzenia konwersacji jak i do spożytkowania dostępnych w pubie dóbr! Zacznijmy naukę!

KILKA WAŻNYCH SŁÓWEK

 

HAPPY HOUR – słówko bardzo obecnie popularne, oznaczające czas w ciągu dnia, kiedy napoje oraz posiłki w barach i restauracjach są dostępne w niższych cenach (discounted). Happy hour zwykle oznacza czas pomiędzy godzinami 15.00 i 16.00. Możemy zatem zaproponować znajomy wyjście w tym czasie do pubu i powiedzieć:

How about going for a happy hour?

BOOZE – słówko to jest kolokwializmem/slangiem oznaczającym alkohol. Kiedy więc po udanej imprezie chcecie zakomunikować nieobecnym, że było tam mnóstwo alkoholu, powiecie:

There was a lot of booze at the party!

DRAFT BEER/DRAUGHT BEER – piwo nalewane z beczki (keg). Jeżeli jesteśmy amatorami takiego napoju, możemy powiedzieć:

I prefer draft beer to bottled beer.

ON TAP – jest to fraza odnosząca się do piwa beczkowego. Jeżeli właśnie takiego piwa chcecie się napić, zapytajcie barmana, jakie piwo jest w ofercie wśród piw beczkowych. Powiedzcie:

What kind of beer do you have on tap?

A ROUND – kolejka. Jeżeli chcecie ugościć przyjaciela w barze i zamówić dla niego/niej piwo, powiedzcie:

Susie, I’ll buy the next round.

A BOUNCER – tzw. bramkarz, a więc osoba upewniająca się, że w barze, klubie, dyskotece panuje spokój i żaden z bywalców nie wszczyna awantur (kick up a fuss). Najlepiej zatem jest zachowywać się poprawnie, żeby nie mieć do czynienia z jegomościem.

ON THE ROCKS fraza będąca odpowiednikiem polskiego „z lodem”. Jeżeli chcecie zamówić whiskey w takiej właśnie formule, powiedzcie po prostu:

Can I have a whiskey on the rocks, please?

CHUG – czasownik oznaczający tyle, co polskie słowo „wyżłopać” lub, mniej kolokwialnie – wypić jednym haustem. Jeżeli macie przyjaciela, który zwykle wypija pierwsze piwo w błyskawicznym tempie, możecie o nim powiedzieć:

Mike always chugs his first beer at the pub.

HARD LIQUOR – to po prostu mocny alkohol (whiskey, vodka, gin).

SOFT DRINK – napój bezalkoholowy (orange juice, soda water)

DESIGNATED DRIVER – kierowca. Zdarza się, że jedna z osób wybierających się do pubu jest w tej fatalnej sytuacji, iż będzie kierowcą. Ten zwrot oznacza taką właśnie osobę. Jeżeli wypadnie na Was, możecie w barze powiedzieć:

Today I am the designated driver, so I will take a Sprite.

BUZZED – podchmielony. Nie trzeba chyba więcej niczego wyjaśniać 🙂

PLASTERED albo WASTED – dwa slangowe słówka oznaczające tyle, co polskie „nawalony”. 🙂


KILKA PRZYDATNYCH FRAZ

 

Jeżeli wybieracie się do pubu z przyjacielem i chcecie go/ją zapytać, co będzie zamawiać, najlepiej będzie użyć zwrotu:

What are you having?

 

Jeżeli chcecie powiedzieć, co zamierzacie zamówić, użyjcie prostego zdania:

I’ll have… (a pint of lager, a pint of bitter, a pint of stout).

 

Wyjaśnijmy trzy wspomniane powyżej rodzaje piwa. Lager to piwo jasne pełne. Bitter to angielskie piwo o intensywniejszym smaku goryczki i większej zawartości chmielu. Stout to rodzaj ciemnego, mocniejszego piwa często z dodatkiem słodu karmelowego.

Jeżeli pub posiada swój ogródek piwny na zewnątrz, a pogoda sprzyja spędzeniu czasu przy piwie na świeżym powietrzu, zaproponujcie to swoim znajomym. Powiedzcie:

Shall we sit outside?

Niekiedy do piwa chcemy zamówić przekąski. Zapytajmy barmana, czy w ogóle jakiekolwiek są dostępne. Zapytajmy:

Do you have any snacks?

Gdyby przyszła Wam ochota na zjedzenie bardziej konkretnego posiłku – angielskie puby zwykle oferują również jedzenie – zapytajcie:

Do you serve food?

Jeżeli po wypiciu piwa macie ochotę na kolejne, poproście o nie barmana mówiąc po prostu:

Another beer, please.

Kiedy usłyszycie w pubie, że barman woła: „Last orders!„, lub „Last calls!„, oznacza to, że będziecie mogli złożyć już ostatnie zamówienie.

Jeżeli jesteście zadowoleni z obsługi i płacicie swój rachunek, możecie powiedzieć do barmana:

Keep the change!

Jest to zwrot, którego używamy, kiedy chcemy zostawić resztę barmanowi jako napiwek.

Oczywiście istnieje taka możliwość, że przesadzicie z ilością alkoholu i na drugi dzień będziecie mieli kaca (hangover). Wtedy zapewne mówicie to, co większość z nas: Koniec z piciem! (I’m never going to drink again!). Oczywiście nikt Wam w takie przyrzeczenie nie uwierzy, a Wy sami w niedługim czasie powtórzycie zwrot:

How about going to the pub?


 

Życzymy owocnej nauki. Najlepiej w miejscu, które doskonale nadaje się do przyswajania pubowego słownictwa, czyli w pubie! 🙂

 

Navajo Proverb. Co twierdzą indianie Navajo?

Wpis na blogu, przysłowie Navajo

„You can’t wake a person who is pretending to be asleep”, twierdzą Indianie Navajo. Nie można obudzić osoby, która udaje, że śpi. Jak w zasadzie rozumieć to powiedzenie?


Każdemu z nas zdarza się być w tym nastroju, kiedy jedyna rzecz, o której marzymy, to zamknąć się przed światem, schować głową pod kołdrą i spać, albo raczej udawać, że śpimy (pretend to be asleep). Żadnych ludzi! Żadnych dźwięków! Żadnych słów! Nie będziemy odpowiadali na telefony. Nie odpiszemy na żadne emaile. Nie zareagujemy na esemesy. Powodów dla takiego zachowania jest wiele. Każdy z nas walczy ze swoimi własnymi demonami (face our demons) i niekiedy to właśnie one przejmują kontrolę nad naszymi myślami i uczuciami. Gorzej, jeżeli demonów jest więcej niż tylko jeden. Czy warto podejmować walkę ze wszystkimi naraz? Po co, skoro z góry możemy założyć, że taką walkę przegramy. Bądźmy wyrozumiali dla samych siebie i oddzielmy demony stawiając czoła każdemu z osobna po kolei.

Czy jednak czas gorszego samopoczucia jest wystarczającym powodem, żeby całkowicie odwracać się od świata? W kiepskich momentach naszego życia mamy w zwyczaju tak bardzo koncentrować się na sobie (be self-absorbed), że zapominamy, jak postawa ignorująca świat wokół, nasza nieprzyjemna niechęć do bliskich, do przyjaciół, na którą z taką lekkością pozwalamy sobie, ponieważ czujemy się beznadziejnie (feel under the weather) to złe samopoczucie jeszcze pogłębia. W chwilach fatalnego nastroju (bad mood) stajemy się dla siebie pępkiem świata (the hub of the universe) i nie obchodzi nas cała reszta. Słodki egocentryzm! Ale taka reakcja wcale nam nie pomaga!

Czy nie lepiej położyć się na sofie i otworzyć oczy? Zaczerpnąć inspiracji od rodziny, przyjaciół, może z dobrej książki? Posłuchać tych, którzy nam dobrze życzą, a których tak łatwo odtrącamy, kiedy cały świat dał nam się we znaki (made life a misery)? Czy nasz nastrój poprawi się, kiedy zapadniemy się w pierzyny, zamkniemy drzwi do pokoju, przestaniemy w ogóle rozmawiać? Przecież znacznie lepszy efekt przyniesie rozmowa, spacer, kilka godzina spędzonych w kafejce z najlepszym przyjacielem, kiedy wspólnie poględzimy (chatter) na temat rzeczywistości, by w końcu dojść do wniosku, że przecież nie jest aż tak źle, że jeżeli odwrócić głowę w stronę jasnych przejawów życia (look on the bright side of life), to jest tam naprawdę w czym wybierać, choćby ta pyszna kawa i słodkie ciasteczko! Nie wińmy świata, nie wińmy przyjaciół, rodziny, nie wińmy samych siebie. Gorsze chwile to zupełnie naturalna sprawa dla ludzkiego życia. Postarajmy się jednak zmienić naszą reakcję na nie!

Kiedy już zapadniemy w ten metaforyczny, nieco udawany sen, zamiast poddawać mu się, poprośmy bliskie nam osoby o pomoc. Rozmowa, wspólny spacer, dobra herbata i uczucie, że komuś naprawdę na nas zależy (somebody cares) – a przecież zależy! – i może nam pomóc, kiedy tego potrzebujemy, napełni nas siłą i energią, której nie odzyskamy chowając się w pościeli przed naszymi własnymi demonami. Zmierzenie się z nimi musi przynieść pozytywny skutek. Oddanie własnego życia pod ich kontrolę uśpi nas na wiele, wiele lat.